|
Jak odwiedzić dziesiątki tropikalnych wysepek, zamieszkiwać na ostatnich już bezludnych wyspach, docierać do niemalże każdego miejsca globu, o jakim się zamarzyło? Jak przyzwyczaić się do towarzystwa rekinów podczas kąpieli i wielorybów w czasie popołudniowej herbatki we dwoje, a delfiny traktować jak najlepszych towarzyszy podróży? Jak znaleźć przyjaciół, którzy pochodzą z różnych kontynentów, kultur, a czasami nawet z innych epok historycznych? Jak korzystać z uroków najatrakcyjniejszych miejsc na świecie, na których odwiedzanie stać tylko najbogatszych i spędzać długie miesiące w pięknych nietkniętych cywilizacją zakątkach, do których nawet im trudno jest dotrzeć? I jak to wszystko osiągnąć, nie będąc milionerem? Ba, jak żyjąc w ten sposób całymi latami, wydawać śmiesznie małe pieniądze, które w normalnych warunkach wystarczają na zaspokojenie wyłącznie najbardziej podstawowych potrzeb? Odpowiedź jest w zasadzie prosta: trzeba żyć na huśtawce! A rozwinięcie tej odpowiedzi zawiera książka o pierwszej polskiej wyprawie dookoła świata, odbytej na jachcie przez małżeństwo. Ta całkowicie prywatna, przez nikogo nie sponsorowana podróż, odbyta na najmniejszym polskim jachcie, jaki opłynął świat, nie miała nic wspólnego z wyczynem. Po prostu para ludzi na własnoręcznie zbudowanej łodzi, realizowała młodzieńcze marzenia o bezludnych atolach, rafach koralowych i bezkresie oceanu. Nie jest to książka skierowana wyłącznie do żeglarzy. Brak fachowego języka i szczegółow technicznych (dla żeglarzy pewien mankament?!) pozwoli zrozumieć tekst również tym, którzy nie mieli jeszcze kontaktu z żeglugą i jachtami. A zdjęcia pomogą wyobraźni w stworzeniu sobie obrazu tego, nie tylko w Polsce, mało znanego, spokojnego i bezpiecznego (sic!) sposobu na życie, czyli zamieszkiwania na żeglującej po oceanach łodzi. A przy okazji można się czegoś dowiedzieć o rzadko odwiedzanych, egzotycznych miejscach globu.
|